Bilans świąt: wybita szyba u szwagra w aucie, zepsuty samochód teściów, dwukrotnie zatkane WC u moich rodziców i dziecko, które zaczęło kląć :/
Ale nie mogę powiedzieć, że nie było śmiesznie :)) Było i to bardzo! Brzuch mnie zdecydowanie bardziej boli od śmiechu niż od przejedzenia ;)
Lubię takie spędy rodzinne... No bo moja rodzina nie do końca jest "normalna" {hahaha}
Pogoda uraczyła nas słoneczkiem, więc mieliśmy okazję poczuć jak to jest na święta w Hiszpanii

i oczywiście nie muszę wspominać, że ZAWSZE jak szykowaliśmy się na spacer to zaczynał padać deszcz?
Co do dziecka klnącego to Kubek od kilku dni uczy się zdań złożonych:
"Kuwa mać gupi Niupa" {Niup - Snoop - nasz beagle}
ale spróbuj poprosić go o powiedzenie "Kuba je mleko" to odpowiada "Buła nie ma" co oznacza "Kuba nie umie"... Gada co chce i jak chce i kiedy ON chce. Charakterek to on ma :)) Jest już tak rozkapryszony, że ledwo go ogarniam :|
Dobra, kończę już ten wpis bez ładu i składu ale trochę odzwyczaiłam się od blogowania :) Wrzucę kilka migawek z Kubkowego pokoju, który w tym roku jako chyba jedyny przybrał świąteczny nastrój (być może dlatego, że jako jedyny jest umeblowany haha). Lampki jednakże poświeciły jeden dzień, bo przezdolna Nulka walnęła drzwiami od szafy w nie i się potrzaskały ;p



Ściskam wszystkich ciepło i mocno :*
Nulka
