Kubkowo-mamuciowe :)
Jedną z naszych ulubieńszych zabaw jest rysowanie osiedla. Na dużej płachcie papieru (polecam
rolki z Ikei) malujemy kredkami nasz dom, domki obu babć i dziadków, las do którego jeździmy z psem, tory kolejowe, ulicę i wielką dziurę obok niej, żeby mógł być "ipadek" i karetka mogła podjechać opatrywać rany i obowiązkowo, zawsze sklep IKEA. Ulubiony sklep Kubka :)
Na zdjęciu powyższym widać korek jaki się utworzył z powodu zamkniętego przejazdu kolejowego. Rysunek osiedla zmieniamy co jakiś czas, bo papier ma określoną żywotność, co przy takiej ilości "ipadków" i ucieczek Snoopa w lesie nie daje mu większych szans. W wielkich bólach kończę szyć bardziej trwałą, przenośną makietę osiedla na kocyku ikeowskim (mam nadzieję się nią tutaj wkrótce pochwalić, bo choć koślawa okrutnie to bardzo ją lubię). I choć będzie bardziej trwała to na bank nie zrezygnujemy z dotychczasowej formy, bo największą frajdę sprawia Kubkowi właśnie to rysowanie a właściwie kolorowanie. Zganił mnie ostatnio, że chce żeby malował zielone drzewa. "Mamuciu teraz jest jesień i dziewka są żółte" Musiałam pozwolić na naniesienie poprawek :)
Lubimy też gotować :) Jajecznica guzikowa i zupa warzywna to specjalność szefa kuchni. Warzywka są również papierowe. Podobają mi się
te ikeowskie ale chciałabym chociaż spróbować je uszyć ;p Pewnie skończy się na tym, że je kupię :)
Przy okazji weekendowych porysunków zrobiłam zdjęcie na zabawę w
fotoliftowanie na blogu piaskownicy, którą mam przyjemność prowadzić. Liftujemy przepiękne zdjęcie Antilight. Koniecznie tam zajrzyjcie!
Kisiole :*
Nula